Rola. Długo nie pisałem żądnych podobnych do bloga form. Ostatnio pomyślałem czy warto nie wrócić. Nie chcę jednak poświęcić tych megabajtów na uzewnętrznianie swej osoby. Nie chcę powtarzać tego co mogę przekazać za pomocą innych form. Chcę by miejsce to stanowiło swego rodzaju uzupełnienie. Zarówno jako pomocne przy zrozumieniu pewnej filozofii jaką się kieruję i uważam za właściwą przy sprawowaniu pewnej roli, jak i przybliżenie rapu jaki gram w radiu.
Nazwa. Czasem zdarza mi się oglądać wideoklipy w tv i napotykam na rap. Nowoczesny rap. Błyszczący rap. Wizualny rap. Rap, który zdeptał korzenie, jednocześnie znając je zbyt słabo by móc reprezentować. Podstawy z których sobie kpi pokazując swoją pustkę, sztuczność, i miałkość. To nie mój rap. Nie kocham takiej muzyki. Taka muzyka nie oddziaływuje na mnie, tylko wywołuje pogardę i wstyd, że ktoś z moich bliskich znajomych może mnie z tym utożsamiać.
Ucieczka do do rapu jaki kocham i którego nie muszę się wstydzić. Do czasów gdy tej muzyki nie było w najpolularniejszych stacjach radiowych, nie było go na najważniejszych listach przebojów a 'białe telewizje" w usa "bały się rapu". Powrót do okresu nazywanego "golden age" gdy rap był najbardziej rozwinięty a jednocześnie majorsy nie odgrywły w nim tak znaczącej roli. Rapu, w którym dominował sampling a nie nowoczesne melodyjki wygodne dla wytwórni. Rapu w, ktorym sampling z wosku był podstawa. Nie było wtedy serato ani innych podobnych urządzeń. Dj'e szukali wosków nie sciągali z internetu czy zgrywali z cd. posiadanie jakiegoś wosku było powodem do dumy. teraz na swoim mixtapie każdy może mieć żadkie nagranie. Każda grupa w "podziemiu może miec cuty ze swoich kawałków, oraz swoje nagrania na mixtapach.
Powrót do podstaw, które zdają się być coraz częściej negowane, nawet w samym "podziemiu". Powrót do rapu, ktorego nie muszę się wstydzić.
Friday, March 2, 2007
Subscribe to:
Post Comments (Atom)

6 comments:
hmm. i co by tobie tu drogi Grafie napisac. a moze historie z wczoraj. kiedy przechadzajac sie z moja matka po miescie postanowila ona wstapic do lumpeksu. jakos nie lubie tych miejsc ale zagladam czasami w poszukiwaniu mojej ukochanej oldschoolowej czerwonej bluzy adidasa. tym razem byla wieksza niespodzianka. pudlo z winylami. oczywiscie diggin the crates. zakupy zostaly poczynione. chociaz na 5 woskow ktore wybralem byl jeden sampel i to raczej nie rapowy to sam fakt przebierania tych winyli dal mi tyle radochy jak malemu dziecku nowa zabawka. jak nowe fresz najki zrobione na zamowienie. Rap umiera. rowniez w polsce. moze czas do usa jechac i tam zyc tym rapem ze zlotych czasow. ja jestem za! ktos chetny.... pozdrawiam EDASofSDU
Odnośnie grzebania w płytach to mam to samo jak szukam jakiś tanich cd z dobrym rapem i doznaję szoku jak takie cudo mogło się uchować.
Czy rap umiera to trudno jednoznacznie powiedzieć. W Polsce na pewno umiera dla mediów. W usa po raz kolejny ktoś zapowiada jego śmierć i obecnie to część biznesu. Dla mnie nadal żyje. W mojej głowie i sercu. Myślę, że żyć będzie nadal póki są jeszcze ludzie, którzy nadal wierzą w ten rap.
Wyjechać do Usa ? Nie wykluczam. Może kiedyś jak skończę studia ... Zawsze chciałem mieszkać na brooklynie :)
moja babcia mieszka na brooklynie:)
Przesłuchując ostatnio jazzowe, bluesowe, popowe vinyle taty natchnąłem się na mase kozackich sampli. Bluesowy "Breakout",grupy Tadeusza Nalepy słuchałem kilka razy i za każdym razem odnajdywałem w nim coś nowego. Masa świetnych sampli, piękna płyta. Uwielbiam grzebać w vinylach.
Jeśli chodzi o rap to ciągle żyje i będzie żył jeszcze długo
liczą sie tak naprawde umiejetnosci bo patrz. ci co robią ten nowoczesny rap moze myslą ze lepiej zrobic sobie samemu tło? nie sądzisz? moze niechce zeby ktos mowil ze uzyli czegos, chcą miec swiadomosc ze zrobili sami. co do tego to w ogole sie nie jaram, kocham sample, vinyle, i oldschool plus air maxy.hehe
Hmm, jakby to powiedzieć. Moim zdaniem inne linie melodyczne, nieco inna kompresja, dynamika, sposób samplingu etc, wcale nie wpacza kultury rapowej do dna. Nie możemy wymagać aby rap brzmiał ciągle tak jak na pierwszej płycie Black Moon, muzyka idzie przecież do przodu. Moim zdaniem niektóre z naleciałości (nie koniecznie pozytywnych) powodują, że rap rozwija się i umacnia w swojej formie.
Dzięki labelom jak g-unit mamy podział na jasną i ciemną stronę rapu, dzięki formatowi mp3/cd mamy ciekawsze i idące do przodu imprezki; nową technikę, która nie istniała wcześniej. Więc nie taki rap '00 straszny jak się go maluje...
Post a Comment